O żarciu raz jeszcze

img_2653

Ja akurat nie przepadam za pomidorówką a podobno całkiem dobrą robię (Ludwiczek zje wszystko) Choć pomidory owszem TAK! I wprost kocham hiszpańskie gazpacho. Ale o tem, potem.

Podobnie mam z truskawkami oraz orzechami. Uwielbiam w czystej postaci lecz jogurt truskawkowy lub wódka orzechowa odpadają. Takie tam małe odchylenie od normy.

A! Zapomniałam o kawie. Mimo szczerych chęci i prób ograniczenia spożycia nabiału, kawusia, z innym niż krowie mleko, nie wchodzi mi za cholerę. Zresztą moje umiłowanie do latte nie spotyka się w Hiszpanii ze zrozumieniem a już szczególnie jeśli zamawiam po obiedzie. Żaden kelner nie potrafi też pojąć, że lubię jeść deser (czasem się zdarza) po polsku=razem z kawą.

I tu ostrzeżenie, nie należy wymawiać słowa „kawa” po naszemu gdyż może być to pojęte jako chęć picia szampana, o zgrozo! z samego rana. Jako, że „cava” to hiszpańska wersja tegoż trunku. Innym razem zajmę się rzeczownikiem „curva”…

Wracając do tematu, kucharka ze mnie marna. Gotuję, bo muszę. Teraz trochę się poprawiłam w tej kwestii ale moje poTomki do tej pory nie mogą mi zapomnieć częstego serwowania krupniku i pierogów z pobliskiej garmażerki. Cóż, nie było czasu ani pieniędzy. Zresztą mój ex małżon w kuchni sprawdzał się znakomicie, podczas gdy ja robiłam za zaopatrzeniowca.

Ale ponoć gotuję bardzo smaczną paellę, głównie na większe imprezki. Bo i dużo i podzielić łatwo. Nie wiem tylko czy goście/tubylcy byli uprzejmi (w końcu Ludwiczek to ich szef) czy naprawdę smakowała.

IMG_5558
Przyjaciele z Kent i moja paella

Jedziemy dalej! Paella valenciana tak typowa dla regionu, w którym przyszło mi żyć, cieszy się wielką sławą. Bardzo często przygotowywana jest z króliczym mięsem. Tak więc skreślona z mojej listy. Widząc setki dzikich, przecudnej urody króliczków po pobliskich polach kicających, nie byłabym w stanie przełknąć ni kęsa… Gwoli wyjaśnienia, wegetarianką jeszcze nie jestem.

IMG_2668.PNG
Naczynie do paelli (i ja), jeszcze w domu w UK

Uwaga na wymowę! PAELLA należy czytać jako „paeja”. W północnych częściach Hiszpanii można usłyszeć raczej „paedźia”, podczas gdy Argentyńczycy wymawiają coś na kształt „paeźia”.

IMG_5559.JPG
Czarna paella swój kolor zawdzięcza tuszowi kałamarnicy.

Paellę można robić niemal ze wszystkim, podobnie jak włoskie risotto. Ale najważniejsza jest Bomba! Bez Bomby nici z potrawy. I szafranu szczypta też być musi.

img_2705

Jeśli narobiłam komuś smaku, to chętnie podzielę się przepisem na paellę Magro y verdura, bo wypróbowany. Lub zarekomenduję małego restauranta w Alicante wyspecjalizowanego w rzeczonej potrawie.

img_2709
Osławiony ryż Bombą zwany.

Co do miejsc wyżerki , hiszpańskie miasta i miasteczka pełne są wypełnionych po brzegi, gwarnych barów i restauracji (i gdzie ten kryzys?!).  Nie tylko z uwagi na turystów. Tu po prostu jest inaczej. Inna kultura. Inna gastronomia. Zdecydowanie lepsza niż w Wielkiej Brytanii, gdzie głównie puby, Fish&chips tudzież McDonalds.

I co niezwykle fajne, nawet do kawy czy szklaneczki piwa, zawsze dodany jest drobiazg w postaci mini herbatnika, czipsów lub też oliwek.

W Hiszpanii ludzie przeważnie jedzą poza domem, stąd też wąskie i nieergonomiczne kuchnie, których nie cierpię. Ale za to panie w wieku zaawansowanym mają czas, wypindrzone od stóp do głów, spacerować po mieście…

A ja gotuję 😉 Chwała Bogu pan mąż nie należy do wybrednych. Bardzo smakuje mu nasza słowiańska kuchnia. Przyzwyczaił się nawet do polskich pór posiłków, odkąd zaczęłam zmuszać go do śniadania. Bo przedtem tylko czarna kawa! Trochę zajęło mi wdrażanie tego w życie ale cel osiągnięty.

Jednak niemal jak codzienny rytuał około godziny 13.00:

L. What are we eating today? Co dzisiaj jemy?

M. Are you hungry already? Już jesteś głodny?

L. No, just asking. Nie, tylko pytam.

Po posiłkach, zmywanie…Jest nas tylko dwoje (+ pieseczki) a całe góry garów.

img_2488

I tym optymistycznym akcentem zakończę dzisiejsze wywody na temat i nie na temat żarcia.

4 myśli na temat “O żarciu raz jeszcze

  1. smaku narobiłas prezentacją tej wielkiej patelni wypłenionej po brzegi strawą przecudnej urody…człowiek siedzi w pracy, ukradkiem wcina kanpkę(bo tak najprościej i najszybciej) co w „naszym wieku” jest zgubne gdyż biodra kwadratowieją w tempie błyskawicznym….ps: Ludwiczkowi pierogów nalep, jak prawdziwa polska baba!!!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s