Wybacz mi Hiszpanio! Rzecz o kawie.

IMG_6814
Kawa na placu w miejscowości Polop

Mówią, że samą kawą człowiek nie żyje ale Południowcy to chyba owszem. Miliony tu kawiarenek z wylewającą się na ulice kawową klientelą.IMG_5551A ja, mając Hiszpana za męża, który zresztą pomógł mi w tworzeniu tego przewodnika, nie mogę przecież kawy (i wina!) nie pić.

Zacznijmy jednak, tradycji zadość uczyniwszy, od dygresji.

Zniknęłam ponownie na czas jakiś. Może ktoś zatęskinił? Przecież nie umiem usiedzieć na miejscu a babcina miłość (nie sądziłam, że aż tak mi odwali!) pcha mnie kiedy tylko się da, do Londona. Zresztą lecę znów za chwilę. Jak się okazuje są jakieś plusy bycia self-employed kurą domową.

Londyn to Londyn, spokoju nie ma. Mówią, że jeśli zmęczonyś Londynem, zmęczonyś życiem. Dobrze to o mnie nie świadczy… Jakże się odzwyczaiłam od zgiełku i smogu. I jeszcze to cholerne metro! Godziny strawione na podziemnym podróżowaniu, uszy przytykane nagłymi zjazdami wgłąb brytyjskiej ziemi no i zamach na mój pustoszejący portfel.

Poza tym trzeba było nadrobić babskie zaległości i uściskać przyjaciólki  z moich własnych International + Polish Fab 4, obejrzeć „nowy narybek” przyjaciół a także obejść Czterdziestkę jednej z Małgorzat mojego życia (mam dwie).

Ale było też używanie! Latte in Costa every day! I pewnie dlatego napompowało mnie po raz kolejny.

Umęczona odleciałam do domu. A tu niespodzianka: Ludwiczek zorganizował nam na tzw. okrągłą rocznicę ślubu, podróż do Meksyku i Kolumbii. Napompowało mnie jeszcze bardziej. Ale o tem potem.

Wracam więc do żywych. W czym niezaprzeczalnie pomaga mi tym razem hiszpańska KAWA! Tak więc poniżej dawno obiecany przewodnik po tejże. Zaraz po dygresjach. Za które ktoś powinien mi zapłacić, toż to najprawdziwsza reklama.

IMG_2710
„Prokafeinacja” czyli tendencja do niezaczynania czegokolwiek aż do wypicia pierwszej filiżanki kawy. Założę się, że nie tylko ja tak mam 😉[[
W odległych londyńskich czasach czyli jakoś ponad dekadę temu, przez nepotyzm w najczystszej postaci i poniekąd brak funduszy, byłam totalną fanką Starbucksa. Gwoli wyjaśnienia moja sister (i wielu znajomych) pracowała w jednym z nich, dochrapawszy się nawet menadżerskiego stołka. Zresztą wtedy niebiański czarny napój nie był mi aż tak potrzebny do życia.

IMG_0268

Kiedy jednak Costa ze swoją perfekcyjną latte rozprzestrzeniła się na brytyjskiej ziemi, zdrada była nieunikniona.

IMG_0266

Nie zrozum mnie źle oczywiście istnieją tysiące innych kawiarni czy cukierni w stolicy Wielkiej Brytanii. W jednej z nich zresztą, malutkim rodzinnym biznesie pewnych Węgrów, prawie zaczęłam pracować.

IMG_0278

I jest jeszcze Cafe Nero ale to już totalnie z przymusu, kiedy niemal padałam na pysk, bo kawa tam była kurczę jakaś taka kwaśna. No chyba, że to moje popaprane kubki smakowe…

Dodajmy jeszcze Coffee Republic, gdzie zaglądałam z rzadka, po to jedynie aby zgarnąć moją przyjaciółkę, rzeczoną Małgorzatę (nr 1), do domu.

Wracam do Hiszpanii. A dokładniej samego Alicante. A tam Starbucks – sztuk dwie, w obu domach towarowych El Corte Inglés, w samym centrum miasta. Tubylcy bywają w nich aby się pokazać a ja walę tam jak w dym po swoją latte, która z powodu lepszego niż brytyjskie mleka, jest znacznie smaczniejsza od starbucksowej londyńskiej.

Starbucks Coffee Emerges As Largest Food Chain in Manhattan

A poza tym niestety Costa tylko na alikantyjskim lotnisku, więc pomimo gorącego i niesłabnącego doń uczucia, jeździć tam nie będę! Za daleko i ceny londyńkie. Powariowali chyba!

IMG_0267

Ale za to w lubelskiej Plazie są aż dwie! Zawsze tam zaglądam, kiedy tylko jestem w rodzinnym mieście.

No tak i dygresja do dygresji. Ale nadal na temat. Kawa we Francji na przykład jest wprost ohydna. Zwłaszcza na stacjach benzynowych. Pamiętaj!Nigdy z automatów! Stamtąd nawet mięta wylatuje osłodzona. Wiem, że Małgorzata nr 2 oburzy się czytając te słowa i pewnie powie „trzeba umieć zamawiać droga Magdaleno”. Droga nie droga, przejdźmy do sedna. Jeszcze chwileczkę. Cierpliwości!

IMG_5859
Londyn

Za to kawa we Włoszech. Mmmmmmm….Dlatego będąc w Londynie warto zajrzeć do italiańskiego Carluccio’s.

IMG_2869
Meksyk

No i w Meksyku (stolicy) też dobra, może za sprawą Starbucksów na każdym rogu. Których (według napotkanego podczas wycieczki w plener Amerykanina) jest ponoć więcej niż w samym Seattle, kolebce firmy.

Kolumbijską, a dokładnie kartageńską kawą, jestem ciut rozczarowana jak i kolorem Morza Karaibskiego tamże. Cóż, prawda znana nie od dziś „nie można mieć wszystkiego”.

IMG_5527

Wracając do mojej nie-miłości. Wiem, wiem! Powtarzam się. Hiszpańska kawa naprawdę stawia na nogi, nie to co jakieś tam rozmleczone latte. Ale jeśli przychodzi wybrać i jestem akurat w Alicante, zawsze wolę pobiec do Starbucksa…Wybacz mi Hiszpanio!

Piszę i piję a sedna nie widać. Cała ja…

Może powinnam zwiększyć „wypijalność” kawy? Wszak dowiedziono, iż 3-5 filiżanek dziennie zmniejsza rozwój Alzheimera i demencji o 65%! A jestem w takim wieku, że czas już najwyższy pomyśleć o starości. Chyba…

Znów zboczyłam z kursu. Ok. Postaram się więcej niczego „nie wtrancać”.

Droga kawoszko/kawoszu! Oto PRZEWODNIK PO HISZPAŃSKIEJ KAWIE. Nareszcie!

IMG_5524

Czy lubisz czarną czy z mlekiem lub też mrożoną, ojczyzna Cervantesa/Dalíego/Nadala, nie rozczaruje Cię, o nie! Że nie wspomnę o cenach. Wciąż jeszcze do znalezienia kawa za jedyne 1€.

Na początek nie mogę nie wspomnieć, że metoda parzenia espresso jest najbardziej popularną metodą przygotowania kawy w Hiszpanii.


Podczas tego procesu niezwykle gorąca woda przedziera się pod ciśnieniem przez drobno zmielone ziarna kawy. Dzięki temu uzyskuje się mocniejszy smak w mniejszej ilości płynu.  Filiżanka a raczej filiżaneczka tak zaparzonej kawy najczęściej nazywana jest solo.

Tak więc zamówienie kawy w Hiszpanii wiąże się w zasadzie z kupnem solo a następnie dolaniem doń mleka, w takiej ilości jaką lubimy. Barman nie doda cukru, poda nam raczej pakieciki na spodeczku, wraz z herbatnikiem lub innym słodkim drobiazgiem. A skoro mowa o „białej śmierci”, kolekcjonujemy owe cukrowe saszetki na wypadek niespodziewanych gości. Co oczywiście prawie się nie zdarza, bo Ludwiczek zawsze wszystko planuje.

Brzmi niezbyt skomplikowanie, prawda? Kwestia espresso vel solo , rzecz jasna. Cóż, będzie tego więcej. Po kolei więc:

Café solo 

IMG_8436

Raz jeszcze, to fliżaneczka mocnej, czarnej espresso. Zamów ją jeśli zmęczenie po zarwanej nocy daje się we znaki a potrzebujesz energii na zwiedzanie Hiszpanii.

Café solo largo znana jako americano

IMG_8437

Jeśli café solo jest zbyt intensywna dla ciebie, spróbuj café largo. Kawa ta zawiera tyle samo kofeiny ale przyrządzona jest z większą ilością wody. Stąd delikatniejszy smak.

Café cortado (kafe kortado)

IMG_0258

Jest to mała filiżanka solo z odrobiną mleka. Ludwiczkowy numer jeden.

W niektórych regionach Hiszpanii café cortado nazywana jest café manchado (dosłownie: zabarwiona, zaplamiona). Jednak w innych miejscach może oznaczać szklankę mleka „przyprawioną” kawą. Więc upewnij się co zamawiasz.

Café con hielo  (kafe kon jelo)

IMG_5532.JPG

Ulubiona kawa Hiszpanów serwowana w okresie letnim, kiedy upał nie do zniesienia. To najzwyklejsza kawa z lodem.  Na ogół barman podaje dwie szklanki: jedną zawierającą czarną solo a drugą, kostki lodu. Aby cieszyć się chłodem w ustach po prostu wlej kawę do szklanki z lodem i pij.

Carajillo (karahijo)

Jest kawą bez kropli mleka, zamiast którego dodaje się alkohol.

IMG_0236

IMG_5523

Carajillo to solo z rumem, whisky lub brandy. Dodaje mocy na resztę dnia. Pije się ją raczej po południu. No chyba, że jesteś akurat na urlopie i kac ci nie wadzi.

Café con leche (kafe kon lecze) czyli po naszemu kawa z mlekiem

IMG_0244

To kawa składająca się z równych części solo i mleka a serwowana w nieco większej filiżance niż cortado. Niekiedy podczas jej zamawiania kelner może zapytać czy chcesz z gorącym czy też zimnym mlekiem. Jeśli akurat się spieszysz i nie masz czasu lub cierpliwości na ostudzenie mleka, możesz poprosić o leche fría albo leche del tiempo (mleko zimne lub o pokojowej temperaturze).

A ja i tak wolę swoją latte czego niestety tubylcy nie rozumieją…

Café cappuccino

IMG_8438

Chyba nie trzeba jej nikomu przedstawiać. Nie jest to jednak hiszpański napój i dość rzadko serwuje się go w typowych kawiarenkach Półwyspu Iberyjskiego. To raczej wytwór mody na „włoszczyznę” i wchodzących na rynek kawowych potentatów.

Café Bombón  (kafe bombon)

Musisz spróbować koniecznie jeśli jesteś łasuchem, bo to kawa i deser w jednym.

IMG_1341

Jest to po prostu solo ze słodkim skondensowanym mlekiem. Czasem podanym w saszetce na spodeczku a czasem nie. Więc nie szalej z mieszaniem kawy jeśli nie lubisz zbytniej słodkości.

Mały wtręt, którego ominąć nie mogę. Podczas ostatniego pobytu u nas, siostra ma i jej Australijczyk, odkrywszy bombóna, zakochali się w nim po uszy!

Café descafeinado czyli kawa bezkofeinowa

IMG_0248

Świeżo parzona kawa bezkofeinowa nie cieszy się w Hiszpanii popularnością. I wiele kafejek może mieć tylko jej wersję instant, niestety.  Jeśli zamówisz café descafeinado de sobre, otrzymasz filiżankę gorącego mleka i saszetkę kawowego proszku. Jakkolwiek, niektóre kawiarnie oferują descafeinado de maquina (parzona w ekspresie kawa bezkofeinowa). Jeżeli akurat jest w menu, masz szczęście. Zdecyduj, jak ma być serwowana ale upewnij się, że zaparzona kawa będzie bezkofeinową.

IMG_0257

A jak to zrobić? Jeśli masz ochotę na przykład na bezkofeinową café cortado po prostu powiedz kelnerowi/barmanowi „Querría un café cortado descafeinado” (kerija un kafe kortado deskafeinado).

I rozkoszuj się kawą po hiszpańsku!

A jeśli jeszcze tak jak ja lubisz ciacho do kawy (wiem, wiem, że nie powinnam), musisz dobitnie podkreślić  („El café y los postres que salgan juntos, por favor”), że chcesz mieć je przyniesione w tym samym momencie. Inaczej pierwsza na stół wjedzie zawsze kawa a potem, gdy już ją skończysz – deser. Hiszpanie tak mają…

IMG_5529

No i staraj się raczej używać hiszpańskiego café miast polskiego kawa, bo identycznie wymawiana hiszpańska cava to szapan. Pisałam już o tym czas jakiś temu tutaj: https://polishmuffin.blog/2017/02/16/o-zarciu-raz-jeszcze/

IMG_1680
Café con leche w Villajoyosa

I na koniec, gdy zamawianie mamy już opanowane, warto odnotować, co zresztą już wspominałam, że większość Hiszpanów nie bierze kawy na wynos. Siedzą z przyjaciółmi lub rodziną rozkoszując się gorącym napojem. Rób tak jak oni: pij swoją kawę na pięknym skwerku lub w klimatycznej kawiarence i zachwycaj się chwilą.

IMG_8639
Café con leche w Portosenso

Hiszpańska kawa to tylko początek. Mnóstwo tu innych fascynujących rzeczy…

7 myśli na temat “Wybacz mi Hiszpanio! Rzecz o kawie.

  1. Another superb instalment of one os Spain´s most inveterate mores and delivered with the usual masterly style of the writer. An achievement in dissecting the uses of the Spaniards – insightful, inventive yet clear; the words of a specialist but as told by a good friend in, obviously, a coffeeshop. One wants to travel to Spain if only to taste one (or all) of those coffees.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s