Spacer w styczniowym błękicie.

Dziewczynki jak ludzie, mają swoje ulubione miejsca. W psim parku lub na el campellowej  psiej plaży, nie wiedzieć czemu, nie czują się najlepiej. Zero socjalizacji. Nie odstępują nas na krok, przyklejone do nóg Ludwiczka lub moich. Może to bariera językowa 😉 Jakby nie było, rodzone i wychowane w Wielkiej Brytanii, nawet jeśli z polską babką na genealogicznym drzewie.

Stanęło na tym, że nasza wioskowa cala czyli mała zatoczka, to najlepszy dla nich spacerownik. Dla mnie też.

Sammy (błękitna) przekonana już od jakiegoś czasu do wody, zażywa kąpieli po kostki. Fiona (arlekinka) stanowczo woli suchość piachu oraz chaszczy.

I nawet jeśli czasem odór stojącej w szuwarach wody „odprzyjemnia” spacer, regularnie eksplorujemy lokalne lądy i morza…

… w styczniowym słońcu pod błękitem nieba.

Osierściony ktoś wciął się w kadr.

2 myśli na temat “Spacer w styczniowym błękicie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s