Przestój.

Długo mnie nie było. Mea culpa! Ależ skąd, ja absolutnie nie spoczęłam na laurach, zachłysnąwszy sie sukcesem 😉 Wiele sie działo i wiele przemieszczało. W terenie i w głowie. Nic, jednak zupełnie nic się nie pisało. Ścibolenie zamarło na czas jakiś. Bo konieczne skupienie miejsca nie miało. Choć tematów od groma. Niewykluczone, że wkrótce posypią … Czytaj dalej Przestój.

Poczytaj mi Tato…

Czwarty lutego, Światowy Dzień Walki z Rakiem. O ironio właśnie tego dnia to gówno odebrało mi Tatę. Życie zaśmiało się w twarz dwanaście lat temu... Powiadają, iż dobrzy ludzie odchodzą pierwsi, bo tych złych Bóg zostawia na poprawę. A życie i tak biegnie, biegnie coraz szybciej. Przelotne cholernie. Smutek uciera swój szlak. Etapami. Ból nie … Czytaj dalej Poczytaj mi Tato…

Zimowy wieczór…

Sypie w całej Europie, nawet i w Hiszpanii. Ale wyżej, na północy. W końcu to już grudzień! I tak jakoś mnie naszło na krótkie króciuteńkie wspomnienie z dzieciństwa. Kiedy podczas domowych biesiad, gdy za oknem polski puszysty śnieg, tato dawał się uprosić gościom "Józiu, zaśpiewaj "Zimowy wieczór"!". I Józio wkraczał do pokoju z gitarą i … Czytaj dalej Zimowy wieczór…

Carpe diem!

Miało być o pierdołach, bo przecież są wakacje. Ale nie będzie. Pewnie nie napiszę ani mądrze ani z patosem. Bo daleko mi do światłych naszego padołu. Napiszę od siebie. Barcelona. To było niestety do przewidzenia. Już nigdzie nie jest bezpiecznie. Hiszpania kraj tak tolerancyjny i otwarty na świat, na obcokrajowców, znów płaci najwyższą cenę. Pamiętny rok 2004. … Czytaj dalej Carpe diem!

Mój Anioł Elena.

Nazwano mnie kiedyś emocjonalną ekshibicjonistką i wcale temu nie zaprzeczam. Może właśnie z tej przyczyny zachowuje jeszcze zdrowie psychiczne. Wygadam, wypłaczę, wyklnę czy z rzadka wykrzyczę. Mama powiedziała: "Magda, nie pisz o tak prywatnych sprawach!". A ja pytam: Ale dlaczego?! Ból, tak jak i smierć nie omija nikogo. Może komuś pomoże świadomość, że nie jest … Czytaj dalej Mój Anioł Elena.

Dzień Matki i rozsypany ryż…

To nie był blogowy blok, po prostu w tym miesiącu przemieszczam się po Europie, nie zawsze mając wifi, czas lub zdrowie do pisania. Najpierw Lublin jak po ogień. Mama Dora, syn Adam, sprawy firmowe, badania, dentysta i wio z powrotem. Teraz Londyn, z krótkim przystankiem u cioci i wujka w Bognor Regis. Oprócz przeziębienia przywiozłam … Czytaj dalej Dzień Matki i rozsypany ryż…

My name is Díaz, Magdalena Díaz…

Magdalena Díaz i chcesz uczyć się hiszpańskiego???!!! Colegio Internacional w Alicante. Magdalena Díaz i nie mówisz po hiszpańsku???!!! Szpital w Alicante. Magdalena Díaz, masz hiszpańskich przodków? Pewien Bank w Alicante Ja: No!Soy Polaca/ de Polonia. (Nie! Jestem Polką/ z Polski) Rozmówca: Aaaaaa Polonia! Aaaaaa Polska!). I tyle w kwestii wiedzy na temat naszej ojczystej ziemi. No … Czytaj dalej My name is Díaz, Magdalena Díaz…