Barraquito. Kanaryjski aneks do wpisu o kawie. Dla chętnych 😉

Barraquito. To ja się z mediów dowiaduję???!!! Musiałam rozmówić się z Ludwiczkiem! Toć chwilę temu dłuuuuugaśny elaborat o kawie wysmarowałam (tutaj) a on ani pisnął, że mają takie kaloryczne (!) cudo na Kanarach. Utrzymuje, że barraquito ponoć z Teneryfy a on przecież stuprocentowy Canario, z domieszką Kuby i Malagi jedynie 😉 I że na wyspach nie ma … Czytaj dalej Barraquito. Kanaryjski aneks do wpisu o kawie. Dla chętnych 😉

Szampańskie wariacje. Dla chętnych 😉

Wiem, wiem oficjalnie mamy zimę i to prawie polską, bo w Czechach. Więc chłód dnia winnam traktować podwójnymi skarpetami, czapką oraz grzańcem. Ale, że rok się kończy i fajerwerki przedwcześnie odpalane tu i ówdzie, czas pomyśleć o Sylwestrze. I nadchodzącym lecie 😉 Svařene víno i bramborové placky/kulin+kysane zelí w tleZa szampanem nie przepadam a wypić … Czytaj dalej Szampańskie wariacje. Dla chętnych 😉

Przepis na cykorię a la Małgorzata, niejednokrotnie sprawdzony. Dla chętnych 😉

Tym razem w moim nie-kulinarnym blogu będzie o cykorii. Nie cykorze. O tymże wkrótce, pewnie przy okazji latania. Bo latam jak na sraczkę. Taki tam cytat z rodzicielki.  No więc tak zwanym tytułem wstępu, bo przecież wstęp jakiś być musi, a potem rozwinięcie i zakończenie, jak Bóg przykazał i jak uczono mnie w szkole. Może ktoś … Czytaj dalej Przepis na cykorię a la Małgorzata, niejednokrotnie sprawdzony. Dla chętnych 😉

Wybacz mi Hiszpanio! Rzecz o kawie.

Mówią, że samą kawą człowiek nie żyje ale Południowcy to chyba owszem. Miliony tu kawiarenek z wylewającą się na ulice kawową klientelą.A ja, mając Hiszpana za męża, który zresztą pomógł mi w tworzeniu tego przewodnika, nie mogę przecież kawy (i wina!) nie pić. Zacznijmy jednak, tradycji zadość uczyniwszy, od dygresji. Zniknęłam ponownie na czas jakiś. Może … Czytaj dalej Wybacz mi Hiszpanio! Rzecz o kawie.

Hiszpania nie pączkuje w Tłusty Czwartek.

Ale ja oczywiście zapragnęłam zadość uczynić naszej tradycji. Lecz paczków szukać nie było mi dane. Są przecież priorytety...Musieliśmy rozwiązać palącą kwestię internetu a raczej jego braku. Zjedliśmy caluśkie wifi! I nadal dojść nie możemy w jaki sposób. Ludwiczek wściekły, bo pracować nie może a ja, bo nie mam kontaktu ze światem. Wybraliśmy się więc oczywiście … Czytaj dalej Hiszpania nie pączkuje w Tłusty Czwartek.

O żarciu raz jeszcze

Ja akurat nie przepadam za pomidorówką a podobno całkiem dobrą robię (Ludwiczek zje wszystko) Choć pomidory owszem TAK! I wprost kocham hiszpańskie gazpacho. Ale o tem, potem. Podobnie mam z truskawkami oraz orzechami. Uwielbiam w czystej postaci lecz jogurt truskawkowy lub wódka orzechowa odpadają. Takie tam małe odchylenie od normy. A! Zapomniałam o kawie. Mimo … Czytaj dalej O żarciu raz jeszcze

W moim ogródecku rośnie…cytryna.Z Lubelszczyzny do Comunidad Valenciana.

Po dniu Św.Walentego, który spędziliśmy jak każdy inny, odbywając "ekscytującą" wycieczkę do Carrefoura i oglądając raczej dołujący film wojenny 😉, może czas na trochę radosnej twórczości na temat owoców i warzyw. W ubiegłym roku nasze cytrynowe zbiory były dość pokaźne na tyle, że mogłam zaopatrzyć całą rodzinę, wioząc siaty pełne owoców do Londynu. W sam … Czytaj dalej W moim ogródecku rośnie…cytryna.Z Lubelszczyzny do Comunidad Valenciana.