Spacer w styczniowym błękicie.

Dziewczynki jak ludzie, mają swoje ulubione miejsca. W psim parku lub na el campellowej  psiej plaży, nie wiedzieć czemu, nie czują się najlepiej. Zero socjalizacji. Nie odstępują nas na krok, przyklejone do nóg Ludwiczka lub moich. Może to bariera językowa 😉 Jakby nie było, rodzone i wychowane w Wielkiej Brytanii, nawet jeśli z polską babką … Czytaj dalej Spacer w styczniowym błękicie.

“Nadie más muerto que el olvidado” *

Smęcić nie ma co, bo słońce świeci. A zresztą nie leży to w naturze tubylców. Trzeba się wtopić w tłum. Mimikra Drodzy Państwo! Dla taty i wszystkich mych bliskich, których groby daleko...Zdaje się, że to właśnie oni - Hiszpanie, ze wszystkich europejskich nacji wiedzą najlepiej, iż "nie ma lekarstwa na narodziny i śmierć poza radowaniem … Czytaj dalej “Nadie más muerto que el olvidado” *

Czyżby to już hiszpańska jesień?

Sezon na chowanie czekolady do lodówki dobiegł końca. Niebo pociemniało, zapłakało dwuminutowym kapuśniaczkiem. Choć nadal ciepło to poranki i wieczory różnią się znacznie od tych w pełni lata. Myślę, że nasze pSuki poczuły sporą ulgę, a może to jesienna nostalgia? Dziewczynki zdecydowanie nie przepadają za deszczem. Biegiem do domu!  

Wybacz mi Hiszpanio! Rzecz o kawie.

Mówią, że samą kawą człowiek nie żyje ale Południowcy to chyba owszem. Miliony tu kawiarenek z wylewającą się na ulice kawową klientelą.A ja, mając Hiszpana za męża, który zresztą pomógł mi w tworzeniu tego przewodnika, nie mogę przecież kawy (i wina!) nie pić. Zacznijmy jednak, tradycji zadość uczyniwszy, od dygresji. Zniknęłam ponownie na czas jakiś. Może … Czytaj dalej Wybacz mi Hiszpanio! Rzecz o kawie.

Zakręciło mi się w głowie!

Temat nie do końca w temacie. Nie mniej warty wzmianki. Poza tym zacząć jakoś trzeba. Być może zainteresuje zmotoryzowanych miłośników gubienia się w terenie 😉 Do niedawna myślałam, że Wielka Brytania to królowa rond (roundabouts). Pomyłka! Miałam okazję przekonać się, że w okolicach Alicante jest ich mnóstwo. I  to niezwykle interesujących.     Niektóre z … Czytaj dalej Zakręciło mi się w głowie!

Zagubieni w terenie czyli gdzie oczy poniosą…

Retrospekcja z nie tak odległej przeszłości... Kilka tygodni temu. Zwykła sobota. Plan był żeby pojechać z pkt. A do pkt. B i wrzucić pinezkę na whatsappie (zapomnieliśmy TomToma) z oznaczeniem miejsca. Niezbędny Ludwiczkowi manewr na przyszłotygodniowe spotkanie z klientem. Albowiem sprawa dotyczy gruntów pod zabudowę. A czas nagli spragnionych słońca przybyszów z chłodnej części Europy... … Czytaj dalej Zagubieni w terenie czyli gdzie oczy poniosą…

Legenda o naszej górze Puig Campana.

Doprawdy słabo z moją orientacją w terenie. Od jakiegoś czasu bowiem nurtowała mnie zagadka nazwy "naszej góry", bo takie nadałam jej miano.   Góry, która jak wół sterczy przed oczami gdziekolwiek się człowiek nie ruszy. Której widokiem zachwycam się i obfotografowuję przy każdej sposobności. Której kształt majaczący na horyzoncie krzyczy, że jesteśmy już bardzo blisko … Czytaj dalej Legenda o naszej górze Puig Campana.

Ni chabry ni maki

Pisania nie będzie, będą obrazki. Wybrałam się dziś z psami na "łączne polowanie". Tradycyjnie wzięłam ze sobą telefon. No bo przecież nigdy nic nie wiadomo. I co? Sezon na żółknącą bieliznę i wyblaknięte kolory uważam za otwarty. Więc starałam się czem prędzej uchwycić dzikość pobliskiej łąki zanim słońce spali ją do cna. Oto co ustrzeliłam! … Czytaj dalej Ni chabry ni maki

A może by tak morze?

Odkąd pamiętam zawsze ciągnęło mnie do wody, morza w szczególności. Byłam małą szczęściarą mając rodziców "kolejarzy", którzy w czasach kryzysu w każde wakacje organizowali tzw. wycieczki wagonowe nad Bałtyk (ach to były czasy!). Szalałam w morzu do siności ust i za nic nie dawałam się wyciągnąć z wody. Zupełnie nie wiem skąd się ta miłość … Czytaj dalej A może by tak morze?

Uleje, usiece czyli burze nad Hiszpanią

Hiszpania, nawet ta południowa, nie zawsze jest słoneczna. Od ponad miesiąca co kilka dni burze nawiedzają naszą wioskę położoną niemalże dokładnie w połowie drogi z Alicante do Benidorm. Dla mnie to zupełna nowość, bo w Polsce czy Wielkiej Brytanii, gdzie żyłam przez prawie 10 lat takie zjawiska atmosferyczne zimową porą się nie zdarzały. Ale deszcz … Czytaj dalej Uleje, usiece czyli burze nad Hiszpanią