Bitches on the beach.

Piszę, bo wnerw mię ogarnął. I puścić nie chce od dni kilku. Strasznie drażliwa jestem ostatnimi czasy mimo, że normalnie nadzwyczaj spokojny ze mnie człowiek. Co? Że niby nie? Późnym sobotnim popołudniem, gdy już burzowe deszcze przewaliły się przez wioskę, postanowiliśmy po raz kolejny tej wiosny zainaugurować hiszpanskie lato w plażowym chiringuito*. Kąpielowy strój przywdziałam … Czytaj dalej Bitches on the beach.

Przestój.

Długo mnie nie było. Mea culpa! Ależ skąd, ja absolutnie nie spoczęłam na laurach, zachłysnąwszy sie sukcesem 😉 Wiele sie działo i wiele przemieszczało. W terenie i w głowie. Nic, jednak zupełnie nic się nie pisało. Ścibolenie zamarło na czas jakiś. Bo konieczne skupienie miejsca nie miało. Choć tematów od groma. Niewykluczone, że wkrótce posypią … Czytaj dalej Przestój.

Poczytaj mi Tato…

Czwarty lutego, Światowy Dzień Walki z Rakiem. O ironio właśnie tego dnia to gówno odebrało mi Tatę. Życie zaśmiało się w twarz dwanaście lat temu... Powiadają, iż dobrzy ludzie odchodzą pierwsi, bo tych złych Bóg zostawia na poprawę. A życie i tak biegnie, biegnie coraz szybciej. Przelotne cholernie. Smutek uciera swój szlak. Etapami. Ból nie … Czytaj dalej Poczytaj mi Tato…

One…

Pierwszego stycznia, jakoś zaraz po północy, Nana from Ghana przysłała mi noworoczne życzenia ’Congrats making it to 2018...’ Jestem szczęściarą. Onym dane nie było. One nie zobaczą jak dorastają Ich dzieci, nie doczekają wnuków, nie pojadą na kolejne wakacje i już nigdy nie pokłócą się ze swoim facetem... Usłyszałam kiedyś w filmie i utkwiło, że … Czytaj dalej One…

Zimowy wieczór…

Sypie w całej Europie, nawet i w Hiszpanii. Ale wyżej, na północy. W końcu to już grudzień! I tak jakoś mnie naszło na krótkie króciuteńkie wspomnienie z dzieciństwa. Kiedy podczas domowych biesiad, gdy za oknem polski puszysty śnieg, tato dawał się uprosić gościom "Józiu, zaśpiewaj "Zimowy wieczór"!". I Józio wkraczał do pokoju z gitarą i … Czytaj dalej Zimowy wieczór…

Liść w drodze… *Adze

Spacerujemy z Ludwiczkiem aleją po Barcelonie. Wtem pod  nogi spada mi gigantyczny liść. Podnoszę z zamysłem wykombinowania z niego jesiennej ozdoby. Przedtem jednak trzeba go dowieźć do domu. Kładę więc swoje nowe cudo na desce rozdzielczej. Będę je miała na oku przez 390 km. Liść leży i marszczy się w promieniach porannego ale już oślepiającego słońca. Słuchamy Raz Dwa Trzy. … Czytaj dalej Liść w drodze… *Adze

Chcę śniegu!!!

Ja naprawdę tęsknie za śniegiem a czasem nawet londyńskim deszczem. Albo naszym polskim wiosennym, kiedy to dziecięciem będąc brykałam boso po kałużach przywoływana do porządku przez rodzicielkę w kuchennym oknie. "Magdaaaaaaaa do domuuuuuuuuu!!!" A tu co? Powietrze ani drgnie. Wilgotny żar jak zupa oblepia całe ciało. Ukrop bezlitośnie wdziera się w nozdrza. Nawet qwa zimna woda w kranach zimna … Czytaj dalej Chcę śniegu!!!

Carpe diem!

Miało być o pierdołach, bo przecież są wakacje. Ale nie będzie. Pewnie nie napiszę ani mądrze ani z patosem. Bo daleko mi do światłych naszego padołu. Napiszę od siebie. Barcelona. To było niestety do przewidzenia. Już nigdzie nie jest bezpiecznie. Hiszpania kraj tak tolerancyjny i otwarty na świat, na obcokrajowców, znów płaci najwyższą cenę. Pamiętny rok 2004. … Czytaj dalej Carpe diem!

Deszczowy wpis.

Dzisiaj pomarudzę sobie trochę. Wolno mi, przecież jestem kobietą i to zamężną. Po pierwsze wstaję lewą nogą. Straszliwie swędzi mnie skóra. Będę zrzucać, czy jak? Ludwiczek mówi "no te preocupes" (nie martw się), to od wody, która nota bene jest tu fatalna  i strasznie droga. Nauczyło mnie to oszczędności... Noc zarwana. Zamiast koguta ujadający w … Czytaj dalej Deszczowy wpis.

My name is Díaz, Magdalena Díaz…

Magdalena Díaz i chcesz uczyć się hiszpańskiego???!!! Colegio Internacional w Alicante. Magdalena Díaz i nie mówisz po hiszpańsku???!!! Szpital w Alicante. Magdalena Díaz, masz hiszpańskich przodków? Pewien Bank w Alicante Ja: No!Soy Polaca/ de Polonia. (Nie! Jestem Polką/ z Polski) Rozmówca: Aaaaaa Polonia! Aaaaaa Polska!). I tyle w kwestii wiedzy na temat naszej ojczystej ziemi. No … Czytaj dalej My name is Díaz, Magdalena Díaz…