Fajny film wczoraj widziałam. Momenty były? Część 1

Skąd tytuł? Wciąż mam "przed uszami" niezapomniane, zabawne dialogi na temat kinematografii w Trójkowym "60 minut na godzinę", które ostatnio odświeżyłam za sprawą YouTube. Pewnie niektórzy z Was też pamiętają. U mnie aż tak zabawnie niestety nie będzie ale chcę po prostu dzielić się tym, co oglądamy z Ludwiczkiem wieczorami. Cóż, para w wieku średnim, … Czytaj dalej Fajny film wczoraj widziałam. Momenty były? Część 1

Ni chabry ni maki

Pisania nie będzie, będą obrazki. Wybrałam się dziś z psami na "łączne polowanie". Tradycyjnie wzięłam ze sobą telefon. No bo przecież nigdy nic nie wiadomo. I co? Sezon na żółknącą bieliznę i wyblaknięte kolory uważam za otwarty. Więc starałam się czem prędzej uchwycić dzikość pobliskiej łąki zanim słońce spali ją do cna. Oto co ustrzeliłam! … Czytaj dalej Ni chabry ni maki

O żarciu raz jeszcze

Ja akurat nie przepadam za pomidorówką a podobno całkiem dobrą robię (Ludwiczek zje wszystko) Choć pomidory owszem TAK! I wprost kocham hiszpańskie gazpacho. Ale o tem, potem. Podobnie mam z truskawkami oraz orzechami. Uwielbiam w czystej postaci lecz jogurt truskawkowy lub wódka orzechowa odpadają. Takie tam małe odchylenie od normy. A! Zapomniałam o kawie. Mimo … Czytaj dalej O żarciu raz jeszcze

W moim ogródecku rośnie…cytryna.Z Lubelszczyzny do Comunidad Valenciana.

Po dniu Św.Walentego, który spędziliśmy jak każdy inny, odbywając "ekscytującą" wycieczkę do Carrefoura i oglądając raczej dołujący film wojenny 😉, może czas na trochę radosnej twórczości na temat owoców i warzyw. W ubiegłym roku nasze cytrynowe zbiory były dość pokaźne na tyle, że mogłam zaopatrzyć całą rodzinę, wioząc siaty pełne owoców do Londynu. W sam … Czytaj dalej W moim ogródecku rośnie…cytryna.Z Lubelszczyzny do Comunidad Valenciana.

A może by tak morze?

Odkąd pamiętam zawsze ciągnęło mnie do wody, morza w szczególności. Byłam małą szczęściarą mając rodziców "kolejarzy", którzy w czasach kryzysu w każde wakacje organizowali tzw. wycieczki wagonowe nad Bałtyk (ach to były czasy!). Szalałam w morzu do siności ust i za nic nie dawałam się wyciągnąć z wody. Zupełnie nie wiem skąd się ta miłość … Czytaj dalej A może by tak morze?

Jutro Walentynki

  Słów kilka w temacie, bo nie zasnę jeśli się nie pochwalę. Ostrzegałam, że będzie chaotycznie! Na ojczyzny łonie nie świętowałam z przyczyn technicznych, ex małżon po prostu nie uznawał (w swoim mniemaniu) głupot. Ale powszechnie wiadomo, że pierwszy mąż jak naleśnik, zawsze nieudany. Teraz za to, mój nowy pan mąż Ludwiczkiem zwany, zadedykował mi … Czytaj dalej Jutro Walentynki

Uleje, usiece czyli burze nad Hiszpanią

Hiszpania, nawet ta południowa, nie zawsze jest słoneczna. Od ponad miesiąca co kilka dni burze nawiedzają naszą wioskę położoną niemalże dokładnie w połowie drogi z Alicante do Benidorm. Dla mnie to zupełna nowość, bo w Polsce czy Wielkiej Brytanii, gdzie żyłam przez prawie 10 lat takie zjawiska atmosferyczne zimową porą się nie zdarzały. Ale deszcz … Czytaj dalej Uleje, usiece czyli burze nad Hiszpanią

My name is Díaz, Magdalena Díaz…

Magdalena Díaz i chcesz uczyć się hiszpańskiego???!!! Colegio Internacional w Alicante. Magdalena Díaz i nie mówisz po hiszpańsku???!!! Szpital w Alicante. Magdalena Díaz, masz hiszpańskich przodków? Pewien Bank w Alicante Ja: No!Soy Polaca/ de Polonia. (Nie! Jestem Polką/ z Polski) Rozmówca: Aaaaaa Polonia! Aaaaaa Polska!). I tyle w kwestii wiedzy na temat naszej ojczystej ziemi. No … Czytaj dalej My name is Díaz, Magdalena Díaz…